Bezsilna Europa. Osiem esejów politycznych
Kultura państwa nie jest prostym odbiciem życia jego mieszkańców; zależy od struktury społecznej i warunków, jakie ono tworzy. Jego rola w sferze kultury polega nie na wytwarzaniu wartości duchowych, lecz na budowaniu instytucji, które umożliwiają ludziom ich tworzenie i wpływ na społeczeństwo. W zbiorze Bezsilna Europa. Osiem esejów politycznych Robert Musil analizuje te mechanizmy, pokazując, że w polityce nadrzędny interes państwa często przeważa nad tym, co najlepsze w jednostkach, i ujawnia rolę instytucji w kształtowaniu kultury oraz umożliwianiu obywatelom rozwijania wartości duchowych.
Komiczni przerażeni wojownicy
Satyra na włoskie (ale nie tylko) społeczeństwo i jego parodia. Humor i ironia, czasami surrealistyczna, z ciepłymi nutami i liryzmem.
Dziennik żałobny
Nazajutrz po śmierci swej matki, 25 października 1977 roku, Roland Barthes rozpoczyna swój “Dziennik żałobny”. Używa atramentu, czasami ołówka, robiąc zapiski na fiszkach, które sam przygotowuje z kartek zwykłego papieru, pociętych na cztery części, a ich zapas zawsze trzyma w miejscu pracy.
W trakcie redakcji Dziennika przygotowuje jednocześnie swój kurs w Collège de France na temat “Neutralności” (luty–czerwiec 1978), pisze tekst na konferencję zatytułowaną “Przez długi czas kładłem się spać wcześnie” (grudzień 1978), publikuje liczne artykuły w wielu dziennikach oraz czasopismach, między kwietniem a czerwcem 1979 roku redaguje “Światło obrazu” (“La Chambre Claire”), latem tego samego roku pisze kilka felietonów do swojego projektu Vita Nova, w końcu opracowuje dwuczęściowy kurs w Collège de France na temat “Przygotowania do powieści” (grudzień 1978 – luty 1980). U podstaw wszystkich tych dzieł, napisanych wyraźnie pod znakiem śmierci matki, znajdują się fiszki z “Dziennika żałobnego”.
Notatki robione są głównie w Paryżu i Urt, w pobliżu Bayonne, gdzie Roland Barthes przebywał czasami w towarzystwie swego brata Michela i jego żony Rachel. Kilka odbytych podróży do Maroka, gdzie był regularnie zapraszany na wykłady, ale i gdzie lubił po prostu jeździć, także nadaje rytm owemu okresowi.
Przechowywany w IMEC “Dziennik żałobny” jest tutaj, fiszka po fiszce, przedstawiony w całej swej integralności; fiszki ułożyliśmy chronologicznie, ponieważ wdarł się w nie pewien nieład [désordre s’y était glissé]; format fiszki implikuje zawsze zwięzłą redakcję, jednakże kilka z nich zostało zapisanych obustronnie (recto verso) i czasami tekst jest kontynuowany na odwrotnych stronach fiszek; inicjały użyte przez autora wskazują bliskich, zostały więc zachowane; nawiasy pochodzą od samego Barthesa; kilka notatek u dołu strony rozjaśnia kontekst lub precyzuje aluzje.
Henriette Binger przychodzi na świat w 1893 roku. W wieku dwudziestu lat wychodzi za mąż za Louisa Barthesa; w wieku dwudziestu dwóch lat zostaje młodą matką, a rok później – wdową wojenną. Umiera w wieku osiemdziesięciu czterech lat.
Nie oddajemy do rąk czytelnika dzieła ukończonego przez autora, a jedynie projekt książki, jakiej ów zawsze pragnął – takiej, która przyczynia się do tworzenia jego dzieła i z tego tytułu je objaśnia.
Wymazana przyjemność. Klitoris i myślenie
Nowy esej jednej z ważniejszych współczesnych francuskich filozofek, Catherine Malabou, Wymazana przyjemność. Klitoris i myślenie, to historia łechtaczki, tego, jak była przez wieki postrzegana – czy raczej nie dostrzegana i lekceważona, to przerażające dzieje fizycznego i symbolicznego okaleczania kobiet oraz feministycznej walki o przywrócenie godności, o uznanie dla tego małego organu, który służy tylko kobiecej przyjemności – a więc „niczemu”. Ale to również próba myślenia o mocy bez dominacji, próba stworzenia filozoficznej i politycznej alternatywy dla męskiego fallogocentryzmu.
Do nieznajomej dziewczyny
Wszelkie sprawy przedstawiał i roztrząsał zawsze z naukową dociekliwością, z ogromnym sceptycyzmem i często z melancholijną ironią, która wraz z satyrycznym spojrzeniem na starą c.k. Austrię, będącą dla pisarza tylko szczególnie jaskrawym przykładem ogólnego kryzysu współczesnego świata, ukształtowała nie tylko treściową, ale i formalno-stylistyczną warstwę Człowieka.
Jestem mieszkańcem wieży z kości słoniowej
Normatywna koncepcja literatury ma tymczasem piękne określenie dla tych, którzy wzbraniają się przed pisaniem opowieści, którzy szukają nowych sposobów przedstawiania świata i wypróbowują je na świecie, nazywając ich „mieszkańcami wieży z kości słoniowej”, „formalistami”, „estetami”. Otóż chętnie pozwolę określać siebie mianem mieszkańca wieży z kości słoniowej, ponieważ uważam, że szukam metod, modeli dla literatury, która już jutro (albo pojutrze) określana będzie jako realistyczna, wtedy mianowicie, kiedy również te metody nie będą się już nadawały do użytku, ponieważ staną się manierą, która tylko pozornie będzie naturalna, tak jak teraz fikcja jako środek przedstawiania rzeczywistości w literaturze jest wciąż jeszcze pozornie naturalna.
Z eseju Jestem mieszkańcem wieży z kości słoniowej
Mały
Mój dzień w innym kraju
Peter Handke opowiedział nową historię, Mój dzień w innym kraju, i można odnieść wrażenie, że w tej subtelnej „opowieści o demonie” autor demonizuje samego siebie. Wysoki ton i równie wysoki „tron”, z którego narrator nader często spogląda na niziny ludzkości nadają wydźwięk autorskiej ironii. Wierność własnym postulatom, własnemu statusowi outsidera, własnej, wyższej wiedzy nie zostają zarzucone a wręcz skutkują kultywowaniem własnego wizerunku oraz ostrej ocenie przeszłości.
Puls 24
Pełnia nieszczęścia
Czytanie książek Petera Handkego często przypomina krętą drogę poprzez własny świat myśli. Jego zdania są niby ścieżki, wijące się pośród zakamarków podświadomości, prowadzą do nieprzeniknionych obszarów marzeń sennych, zakątków bardzo odległych i zarośniętych. Odnajduje się je w drodze na polanę, a mimo wszystko nieustannie krąży się tylko wokół niej. Ulrich Rüdenauer
Próby
Próba o grzybiarzu Petera Handkego to nie tylko opowieść o grzybobraniu, ale przede wszystkim o głupcu, za którym autor chowa się, stosując najrozmaitsze chwyty autobiograficzne, i którego stworzył jako „idealnego literackiego sparingpartnera”. Z wiekiem Handke wydaje się coraz zabawniejszy, lubi sobie pożartować, na przykład gdy jego alter ego wyrzuca mu, że nigdy nie przestał „czarować i szeptać” lub gdy tworzy „psalmodie” o listku figowym. Helmut Boettiger
Ontologia formy. Filozofia plastyczności Catherine Malabou
Francuska filozofka kreśli zarys nowej ontologii – ontologii formy, albowiem to właśnie ona najlepiej oddaje współczesną rzeczywistość po schyłku tradycyjnej, klasycznej metafizyki – od Arystotelesa do Heideggera. Jest zupełnie nowym przetasowaniem pojęć metafizycznych i ich ujęcia w obiegu współczesnych koncepcji filozoficznych. Albowiem po dekonstrukcji Heideggera i Derridy cały metafizyczny ekwipaż pojęć, znaczeń i sensów uległ zatarciu, i przypomina dziś ikonę, a więc przedstawienie religijne i święte, ale takie, na którym przez mglistą przestrzeń pierwszego planu egzystencji przebijają jedynie zarysy i zanikające jakby we mgle kontury dawnych olbrzymów, zaś całość domaga się ponownego zrozumienia i kolejnej w historii reinterpretacji.
Wyznania muzealniczki
Ze sztuką wysoką zetknęłam się już we wczesnym dzieciństwie, w domu mojego dziadka Antoniego, gdzie podziwiałam gęsto rozwieszone obrazy młodopolskich malarzy: Wyspiańskiego, Wyczółkowskiego, Malczewskiego, Popiela, Fałata, Stachowicza, Kossaka, czy Axentowicza. Jednak to właśnie w Collegium Maius wdychałam pełną piersią atmosferę sztuki, nauki i historii. Zewsząd otaczało mnie piękno. Nawet w ponurych, słusznie minionych czasach szarzyznę i trudy dnia codziennego zostawiałam za sobą, przekraczając bramę muzeum.
Bezludna wyspa
Niniejszy tom zbiera niemalże całość tekstów Gilles’a Deleuze’a opublikowanych we Francji i za granicą między 1953 i 1974 rokiem – to znaczy od momentu, w którym ukazała się jego pierwsza książka Empiryzm i subiektywność, aż po debaty toczone wokół wydania, wraz z Félixem Guattarim, Anty-Edypa.