Autoportret 94 (3/2026) - Ruiny
Cena regularna:
towar niedostępny
dodaj do przechowalni
Opis
Praca zbiorowa, Autoportret 94 (3/2026) - Ruiny
Z Wstępniaka Marty Karpińskiej:
„Wcześniej czy później Autoportret musiał się skonfrontować z tematem ruin. (...) Nasz kwartalnik od blisko dwudziestu pięciu lat zajmuje się refleksją nad spiralą XXI-wiecznych napięć w kontekście przestrzeni. Pojęcie ruiny (...) pozwala >>analizować architekturę, ale również zjawiska kulturowe i rozpoznawać różne kryzysy, zmierzchy i atrofie. W ruinę popadają przecież nie tylko budynki, zjawisko to dotyczy także narracji, systemów wartości, sposobów poznawania świata, a nawet podmiotów poznających<<.
Walter Benjamin pisał, że ludziom od zawsze towarzyszyło rozpaczliwe poczucie życia w środku kryzysowego przełomu. W skali globalnej chyba jednak nigdy wcześniej nie doświadczaliśmy tak wielkiej dynamiki przemian jednocześnie technologicznych, politycznych i społecznych oraz wywołanych nimi lęków o przyszłość ludzkości. Narasta przeświadczenie o definitywnym końcu epoki zakorzenionej w oświeceniu. Jej początek i schyłek wyznaczają obrazy ruin burzących dotychczasowy ogląd świata. W dniu Wszystkich Świętych 1755 roku trzęsienie ziemi i następujące po nim tsunami zniszczyło Lizbonę. Katastrofa ta – przypomina w swoim tekście Jakub Woynarowski – >>okazała się momentem formacyjnym dla europejskiego oświecenia, podważała bowiem utrwaloną na chrześcijańskim Zachodzie wiarę w Bożą opatrzność i przekonanie o prawdziwości religijnej wizji świata<<. Podobnym wstrząsem był widok walących się wież World Trade Centre w Nowym Jorku. Atak terrorystyczny przeprowadzony przez fundamentalistyczną Al.-Kaidę brutalnie wyrywał Zachód z iluzji liberalnej, bezpiecznej i racjonalnej przyszłości, która miała przynieść błogosławieństwo całemu globu.
Ta przyszłość nigdy nie nadeszła. Z jej obietnic zostały ruiny – opisywane w tym numerze przez Olgę Drendę, Jana Twaroga i Wojciecha Wilczyka – rozpadające się pamiątki po modernizmie: miasta, osiedla i fabryki, które padły ofiarą globalizacji. Wiek XXI funduje nam kolejne tąpnięcia i katastrofy, które karmią apokaliptyczną wyobraźnię współczesnej popkultury. (...)
Katastrofa w Lizbonie wywołała lęk przed Naturą jako hegemoniczną siłą, zdolną w ułamku sekund zniszczyć z pozoru najtrwalsze konstrukcje architektoniczne. Paradoksalnie ruinie przejętej przez przyrodę zdarza się wzbudzać w ludziach wzniosły zachwyt i melancholię – obie te emocje mogą towarzyszyć egzystencjalnej autorefleksji. >>Temporalny charakter ruiny uświadamia nam nieuchronność przemijalności, znikomość naszych wysiłków, przynależność do większej całości, rządzącej się inną skalą czasową i prawami innymi niż ludzkie<< – pisze filozof Mateusz Salwa (...). Czy przywoływany przez Salwę etyczny i społeczny opór przed estetyczną kontemplacją niszczejącej przyrody wystarczy, by powstrzymać jej dalszą rujnację?
Dane techniczne
| Autor | Praca zbiorowa |
| Wydawnictwo | Małopolski Instytut Kultury |
| Rok wydania | 2026 |
| Język | Polski |
| Okładka | Miękka |
Produkty powiązane